Murzynek Rydzyk w Toruniu mieszka, czarną sukienkę ma ten koleżka. Uczy prostaczków noce i ranki, ze swej maryjnej radioczytanki.
Leje na serce miód swoim gościom, beret z antenką czesząc z lubością. Geja i Żyda czuje z daleka, niewiernych ściga niczym bezpieka.
Kościół do góry wierzchem wywraca, psoci, figluje - to jego praca. Glemp grozi palcem: Rydzyk - łobuzie, Murzynek z uśmiechem nadyma buzię.
Pieronek błaga: Daj na wstrzymanie, a on rozkręca nową kampanię. Życiński prosi: raz odpuść sobie, a Rydzyk: Z radiem co zechcę zrobię.
Lech go popiera, Jarosław chwali, a sztab ministrów pokłony wali. A gdy mu ktoś gębę zamknąć próbuje, armię beretów mobilizuje.
Mohery wielbią swego pasterza, bez jego radia - nie ma pacierza. I mnie już Tadziu zamącił w głowie, wspieram go w myślach, uczynku, mowie.
I wciąż pracuję na swe zbawienie, pompując rentę w jego kieszenie.
_________________
|